LO nr XVII
im. A. Osieckiej
we Wrocławiu
ul. Tęczowa 60
53-603 Wrocław
tel: 71 7986740
liceum@lo17.wroc.pl

 
Dziś mamy:  22 / 10 / 2017 „Dobry człowiek jest wiecznym nowicjuszem”- Marcjalis
Wizyta Prezydenta RP LECHA KACZYŃSKIEGO

WIZYTA PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO

      Wiadomość, że XVII Liceum Ogólnokształcące odwiedzi prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, zelektryzowała całą szkolną społeczność. Częstym tematem rozmów stało się dociekanie przyczyn tak znaczącego wyróżnienia. Prowadziło ono do logicznego wniosku, że jeśli w ramach obchodów 25 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego ma się odbyć spotkanie z uczniami i nauczycielami, "siedemnastka" jest miejscem najbardziej właściwym.

      Wyjątkowo duża część kadry pedagogicznej składa się w niej z ludzi mających znaczący udział w zwycięstwie wolności. Przy Tęczowej uczą dawni działacze podziemnej "Solidarności", "Solidarności Walczącej", Niezależnego Zrzeszenia Studentów, konspiracyjnej Polskiej Niezależnej Organizacji Młodzieżowej. Niektórzy mają za sobą doświadczenie internowania, wyroki za kolportaż wydawnictw drugiego obiegu i pobyty w więzieniu a także los wygnańców z ojczyzny, do której powrócili po odzyskaniu przez nią niepodległości. XVII LO to także szkoła, w której od lat święto 11 listopada obchodzone jest, trwającym zwykle parę dni, Forum Historyczno - Patriotycznym. Młodzież spotyka się wtedy z ludźmi, którzy walczyli na frontach II wojny światowej, byli Sybirakami i więźniami obozów, odbudowywali Polskę ze zniszczeń i trafiali do stalinowskich kazamatów. Zwykle dzieje się tak, że ci uczestnicy wielkich dziejowych zdarzeń mieli wówczas tyle samo lat, ile dziś mają ich młodzi rozmówcy. Gośćmi ostatnich obchodów Święta Niepodległości było m.in. kilkoro redaktorów i drukarzy konspiracyjnych gazetek młodzieżowych z lat osiemdziesiątych. 

  Wybór "siedemnastki", jako jednego z miejsc rocznicowych obchodów z udziałem prezydenta, był więc jak najbardziej logiczny. Pozostawała kwestia - jaki te niecodzienne wydarzenie ma mieć przebieg i oprawę. Dostojny gość zasugerował, że w napiętym programie pobytu we Wrocławiu znajdzie czas na przeprowadzenie lekcji historii i spotkanie z nauczycielami. Czyli - minimum ceremonii, maksimum konkretów. Koncepcja taka rozwiązywała cały szereg kwestii. Głównym zadaniem stało się takie "zagospodarowanie" poświęconego szkole czasu prezydenta, by mogło z niego wynikać jak najwięcej dla jak największej części uczniów.

      Dni poprzedzające przybycie Lecha Kaczyńskiego do XVII LO upływały w najzwyklejszym rytmie nauki i pracy. Ci, którzy spodziewali się dokonywanych w szaleńczym tempie remontów i malowania otoczenia "do wysokości widoku z prezydenckiej limuzyny", srodze się zawiedli. Nie pojawił się nawet ślad działań, będących normą przy okazji "gospodarskich wizyt" Gierka czy Jaruzelskiego, kiedy to planowane trasy przejazdu kolumny z I sekretarzem można było rozpoznać po błyskawicznie dokonywanych, prowizorycznych "rewaloryzacjach" fasad budynków odpowiednich ulic. Dawało się jednak w "siedemnastce" odczuć pewnego rodzaju crescendo, stopniowane krótkimi i dyskretnymi, ale jednak natychmiast "dekonspirowanymi" przez młodzież, odwiedzinami pracowników Kancelarii Prezydenta i Biura Ochrony Rządu. Nie codziennie w końcu można zobaczyć na szkolnym korytarzu osobistych ochroniarzy czy znanych z TV sekretarzy głowy państwa.

Na całym świecie normą jest zapewnianie pierwszemu reprezentantowi kraju szczególnych warunków bezpieczeństwa. W XVII LO musiały one spowodować niedosyt. Największa sala mogła pomieścić co najwyżej 250 osób. Zainteresowanych spotkaniem z prezydentem było parę razy więcej a miejsca musiały się znaleźć także dla osób towarzyszących głowie państwa oraz dziennikarzy, zapowiadających przybycie bardzo liczne. Dyr. Roman Kowalczyk musiał podjąć decyzję, które klasy wezmą udział w niecodziennej lekcji. Wiedział, że pozostałym musi sprawić zawód tym bardziej, że wymogiem szefów Biura Ochrony Rządu było m.in. zamknięcie wszystkich okien w czasie przebywania prezydenta na terenie szkoły. Ci, którzy w lekcji nie brali udziału, mogli więc wydarzeniu przyglądać się tylko przez szyby. Jak się później okazało - możliwość ta została wyzyskana do maksimum.

      Szczególna lekcja historii de facto zaczęła się parę dni przed 13 grudnia. Pojawił się bowiem pomysł stworzenia okolicznościowej scenografii. W tworzeniu jej koncepcji brało udział liczne grono nauczycieli i uczniów. W prace te aktywnie włączył się też zaprzyjaźniony ze szkołą artysta plastyk - Antoni Karolak W ciągu dwóch popołudni powstawała dekoracja, będąca w istocie wspaniałą wystawą, upamiętniającą wydarzenia sprzed ćwierci wieku. Jej głów ną częścią były wielkoformatowe fotografie, przedstawiające zaatakowaną przez ZOMO demonstrację "Solidarności". Na pozostałych ścianach rozpięte zostały wielkie plansze, imitujące mury Wrocławia z lat stanu wojennego. Dyrektor Kowalczyk własnoręcznie malował na nich hasła ze swoich czasów licealnych i studenckich. Towarzysząca mu spora grupa uczniów nie tylko miała okazję "wyżycia się" w plastycznej kreacji, ale i zapoznania się z dużą ilością wspomnień, dotyczących politycznych i społecznych realiów PRL - u, działalności konspiracyjnej, strajków, demonstracji, przesłuchań przez SB, losach więźniów sumienia. Na stylizowanych murach pojawiły się napisy wyrażające różną skalę emocji - od Prawdy nie da się rozstrzelać, Grzegorz Przemyk - pamiętamy, Oddajcie nam księdza Jerzego, Uwolnić Więźniów Politycznych po znacznie weselsze w tonie odezwy Pomarańczowej Alternatywy i, zwiastujące nadejście bardziej optymistycznych czasów, wizerunki czerwonych krasnoludków.

Ranek w dniu wizyty Lecha Kaczyńskiego wyglądał na Tęczowej w zasadzie zwyczajnie. Notorycznie łamany zakaz parkowania na chodniku przed szkołą tym razem był egzekwowany przez straż miejską. Tylko dwóch policjantów czujnie przyglądało się osobom wchodzącym na teren liceum. Dyskretnych BOR - owców wpatrzeć mogło tylko bystre oko. Wkrótce jednak zaroiło się od przedstawicieli mediów. Pojawiły się kamery kilku kanałów telewizyjnych, mikrofony wielu stacji radiowych. Pół godziny przed przewidywanym początkiem lekcji sala gimnastyczna zaczęła się wypełniać maturzystami oraz szczęśliwcami z zespołu plastycznego i redakcji szkolnej gazetki, których prośbom dyrektor uległ i których dołączył do grona zaproszonych. Bardziej złośliwi zaczęli proponować zakłady jak bardzo spóźni się pan prezydent? Tymczasem rządowa lancia na szkolny dziedziniec wjechała dokładnie w przewidzianym czasie.

      Wchodzącego Lecha Kaczyńskiego powitała owacja, która zaczęła cichnąć dopiero, gdy głos zabrał dyrektor Kowalczyk: 13 grudnia 1981 komuniści wprowadzili stan wojenny, żeby zdusić płomień polskiej wolności, której na imię było "Solidarność". WRON-a orła nie pokonała i gościmy oto Prezydenta Polski wolnej, demokratycznej, niepodległej. Gromkie oklaski rozległy się też, gdy dyrektor przedstawił innych gości, m.in. szefową gabinetu prezydenta Elżbietę Jakubiak, rzecznika prasowego Macieja Łopińskiego, kapelana prezydenta RP ks. Romana Indrzejczyka, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego Jana Ołdakowskiego, księdza prałata Franciszka Głoda, wiceprezydenta Wrocławia Jarosława Obremskiego i wojewodę Krzysztofa Grzelczyka. Prowadzący spotkanie Roman Kowalczyk zaproponował następnie, by w rocznicę jakże trudnych, polskich doświadczeń wspólnie zaśpiewać pieśń, która od stuleci towarzyszy Polakom w chwilach wzniosłych i ciężkich. Moment później wspaniale zagrzmiało Jeszcze Polska nie zginęła. Znaną idee fix Romana Kowalczyka jest kształcenie muzyczne, o roli którego przypomina na każdym kroku. Nie poprzestaje jednak na ubolewaniu, że lekcje muzyki wypadają ze szkolnych programów, co pociąga za sobą stopniowy zanik umiejętności grania i śpiewania. Na powitanie prezydenta, a także dla wszystkich zgromadzonych, zapowiedział więc osobiste wykonanie Ballady Sierpniowej niezapomnianego

wrocławskiego poety - Andrzeja Waligórskiego. Akompaniował na gitarze nauczyciel muzyki Krzysztof Żesławski. Prezentacja utworu, jakże wiele mówiącego o polskiej drodze do wolności, uwieńczona została wręcz koncertowym entuzjazmem młodzieży.

Nadszedł czas na główny punkt dnia - lekcję w wykonaniu prezydenta Rzeczpospolitej. Skupienia, jakie wypełniło salę przez te trzy kwadranse, pozazdrościłby nie jeden pedagogl. Le ch Kaczyński zaczął od tego, że nauczycielstwo jest jego dawnym zawodem i cieszy się z okazji spotkania z młodzieżą w takiej roli. Tematem wykładu były dążenia naszego kraju do odzyskania suwerenności w latach 1944 - 89. Słuchacze zauważyli, że prezydent nie posługuje się najmniejszą karteczką, przytaczając szeregi nazw mało dziś znanych organizacji, dat i licznych nazwisk. Zwracało uwagę też to, że bez cienia niechęci wymienia zasługiswoich dzisiejszych, nieprzejednanych politycznych przeciwników.

  W żaden sposób też nie umniejsza dawnych dokonań np. środowisk lewicowych - zawsze ideowo odległych od Lecha Kaczyńskiego. Poruszenie wywołał wątek związany z postacią Andrzeja Kołodzieja. Prezydent starał się wyjaśnić niezwykłą rolę dwudziestoletniego robotnika, który w Sierpniu 1980 r. kierował największym strajkiem na Wybrzeżu, mającym miejsce w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Lech Kaczyński pragnął przypomnieć tę niesłusznie często dziś pomijaną postać. Tymczasem dokładnie miesiąc wcześniej Andrzej Kołodziej wrył się w pamięć wielu licealistów z "siedemnastki", gdyż był wtedy gościem Forum Historyczno - Patriotycznego. Dla wielu słuchaczy "prezydencka lekcja" okazała się sporym odkryciem i zaskoczeniem. Szczupły program nauczania historii ledwie mieści dziś bowiem nawet najważniejsze wydarzenia dziejów najnowszych. Jako dość niezwykłe przyjęto też to, że w czasach bardzo ostrej walki politycznej żadne doraźne, aktualne wątki nie pojawiły się także w ogólnych refleksjach, wieńczących temat wykładu.

Czas spędzony z prezydentem dla ponad dwustu uczniów bez wątpienia oznaczał przyswojenie dużej porcji rzetelnej wiedzy. Na koniec wykładu znów wybuchła owacja, do której przyłączyli się także uczniowie w obecobecnej głowy państwa nastawieni raczej opozycyjnie. Niektórzy z nich przyznali, że zaskoczyło ich to, jak bardzo Lech Kaczyński budzi sympatię, szacunek i zaufanie oraz jak sprawnym i opanowanym jest mówcą. Na własne też oczy mogli zweryfikować informacje podawane przez wielkonakładową prasę, wg których prezydencka ochrona miała być "dopasowana" wzrostem do postury głowy państwa. Za absurdalnością takich doniesień przemawiał zresztą już sam fakt, że "siedemnastka" ma prawdopodobnie najbardziej rosłego dyrektora w Polsce. Roman Kowalczyk ma bowiem ponad dwa metry wzrostu i jest znanym członkiem Międzynarodowego Klubu Wysokich.
      Przed wyjściem z sali gimnastycznej przewodniczący Samorządu Uczniowskiego Norbert Kucharczyk, wraz z Izabelą Mihułką i Zuzanną Zazulin wręczyli prezydentowi bukiet białych i czerwonych róż od uczniów XVII LO.

Po lekcji historii Lech Kaczyński udał się na spotkanie z gronem pedagogicznym i przewodniczącym Rady Rodziców Tadeuszem Rymkiewiczem. I tu też zawieść się mogli ci, którzy by liczyli na znalezienie politycznych wątków wizyty głowy państwa. Lech Kaczyński mówił o swojej wizji szkoły, ale podkreślał, że obowiązujące standardy powinny być wynikiem szacunku dla różnych światopoglądów. Wg prezydenta obecność w szkole ludzi o bardzo różnych przekonaniach jest nie tylko logiczna, ale też jak najbardziej pożądana. Ważne jest to, by wspólnie jak najlepiej wychowywać i kształcić kolejne roczniki, twórczo rozwijać najcenniejsze wątki polskiej i europejskiej tradycji. Poprawa dyscypliny wśród uczniów jest potrzebna, ale służący temu program nie musi wiązać się ze znaczącym wzrostem represyjności szkoły czy nawet wprowadzaniem obowiązkowych mundurków. Na zakończenie spotkania z nauczycielami
prezydent podpisał kilka egzemplarzy książek, wicedyrektorki Maria Ząbek i Martyna Kaczałek wręczyły Lechowi Kaczyńskiemu kwiaty, a Mariola Palcewicz, nauczycielka j. angielskiego zarazem będąca przewodniczącą szkolnej "Solidarności", prezent dla pani prezydentowej - świeże wydanie własnego tłumaczenia Tańca nad wulkanem. Pamiętników Daisy Hochberg von Pless. Także prezydent miał podarunki dla szkoły i uczniów. W ich ręce trafiło sporo egzemplarzy albumów Polska stanu wojennego, złożonych ze zdjęć amerykańskiego fotoreportera Chrisa Niedenthala. Wojewoda Krzysztof Grzelczyk dodał do tego parędziesiąt woluminów pracy pt. Stan wojenny na Dolnym Śląsku. Ostatnim akcentem wydarzenia była konferencja prasowa. Bardzo krótka, gdyż pobyt Lecha Kaczyńskiego w liceum przy ul. Tęczowej trwał dwukrotnie dłużej, niż to przewidywał plan. W czasie spotkania z dziennikarzami prezydent m.in. poparł aspiracje Wrocławia do organizowania Expo 2012.
      13 grudnia 2006 r. wrocławskie XVII LO przeżyło niezapomniane chwile, opłacone stosunkowo niewielkim kosztem organizacyjnym i bardzo ograniczonymi zakłóceniami w normalnej pracy. Okolicznościowe dekoracje stały się materiałem dydaktycznym lekcji historii klas, które nie uczestniczyły w spotkaniu z prezydentem. Zabezpieczone w szkolnym magazynku posłużą również w przyszłości. Można być też pewnym, że i dla Lecha Kaczyńskiego lekcja w "siedemnastce" będzie wydarzeniem niezapomnianym. Ciepłe przyjęcie spotka Go jeszcze w wielu miejscach. Gdzie jednak zobaczy dyrektora szkoły, który postulat przywrócenia nauki muzyki we wszystkich polskich szkołach wyrazi osobistym, wspaniałym wykonaniem Ballady Sierpniowej?

Artur Adamski
Nauczyciel XVII LO, uczestnik spotkania
Fotogaleria>>


 
Copyright © 2002-2013 by LO XVII